Padniewko cz. 6 ostatnia

Zastanawiając się, czy zakończenie opowieści o dziejach wsi na roku 1939 jest właściwe, doszedłem do wniosku, że nie, gdyż wieś nadal istnieje i prężnie prze do przodu, czego widomym efektem jest dzień dzisiejszy tej uroczej miejscowości.

Padniewko cz. 6 ostatnia

Niemniej jednak ja postanowiłem właśnie na tym roku opowieść zakończyć. Dlaczego? Otóż wiedzę o Współczesnym Padniewku znajdziecie na stronie internetowej miejscowości www.padniewko.pl a jeżeli chcecie ją rozszerzyć proponuję zebrać informacje wśród najstarszych mieszkańców, opracować i umieścić w formie artykułu na stronie www.mogilno.in 

Okres rozbiorów - cz. 3

Pośród polskimi mieszkańcami Padniewka wieś zamieszkiwało również kilka rodzin niemieckich. Jednakże zawsze przewagę liczebną nad nimi stanowili Polacy. Z danych pochodzących z 1885 r. wynika, że na 219 mieszkańców 21 było wyznania ewangelickiego, którego przedstawicielami generalnie byli Niemcy. Polacy zawsze opowiadali się za tradycjami narodowymi. W 1867 r. podczas prawyborów mieszkańcy wskazali na 3 Polaków, jako swych przedstawicieli, zaś do sejmu pruskiego oddano 151 głosów na Polaka Kazimierza Kantaka i tylko 4 głosy padły na Niemca (Tsch.). Ta wysoka świadomość zaowocowała niesieniem postępu w rolnictwie, którą zaszczepił miejscowym włościanom Kazimierz Różański, dziedzic z sąsiedniego Padniewa. Tworząc 19 listopada 1876 r. Kółko Rolnicze w Mogilnie wciągnął w jego szeregi również kilku postępowych włościan z Padniewka. Nigdy nie była to tak masowa organizacja, jak kółka powstałe po 1956 r. Należeli do nich najbardziej postępowi rolnicy, którzy zdobytą podczas zebrań i studiowania literatury fachowej wiedzę przekazywali sąsiadom. Już od początku swego istnienia kółko posiadało własną biblioteczkę, której pierwszym bibliotekarzem był J. Madałkiewicz z Mogilna. Na koniec 1876 r. kółko liczyło 34 członków.

Z zachowanych wykazów z 1913 r. dowiadujemy się, że Kółko Rolnicze w Mogilnie liczyło 54 członków, a pośród nimi członkami byli: Stanisław Kaszuba z Padniewka, gospodarz na 176 morgach; Wawrzyn Linety z Padniewka, gospodarz na 173 morgach; Franciszek Maciejewski wraz z synem Wacławem z Baby, dzierżawca 730 morgowego folwarku proboszczowskiego; Stanisław Przybylski z Szerzaw, gospodarz na 216 morgach; Franciszek Sobecki z Padniewka, gospodarz na 128 morgach; Bolesław Sobieralski z Baby, gospodarz na 72 morgach i Jan Wesołowski z Szerzaw, gospodarz na 130 morgach.

W 1895 r. rozpoczęto budowę żwirówki, jak to wówczas nazywano szosy z Mogilna do Padniewka. Inwestorem była landratura, czyli Starostwo Powiatowe w Mogilnie. Zatrudnienie przy jej budowie znalazło wielu okolicznych włościan, którzy na  potrzeby budowy zwieźli z okolicznych pól 2000m3 zwykłych i 500m3 wielkich kamieni. Również surowcem był podkład żwirowy i piasek zwożone przez włościan. Każdy z dostawców surowców był stosownie wynagrodzony, a pieniądze te stanowiły dodatkowy dochód w gospodarstwie. Wartym wspomnienia jest funkcjonowanie w dominium padniewskim cegielni należącej do Kazimierza Różańskiego i jego syna Zygmunta. Uruchomiona ona została z początkiem II połowy XIX w. Stanowiła oddzielną osadę zwaną Padniewska Cegielnia z 4 domami i 59 mieszkańcami. Z niej zaopatrywali się włościanie z Padniewka w budulec ceramiczny. Jednakże później i w Padniewku powstała cegielnia, która funkcjonowała do I wojny światowej. Zlokalizowana była w niewielkim oddaleniu od wsi, w polu przy drodze z Padniewka do Szerzaw. Produkowana w niej cegła posłużyła do budowy po 1900 r. osad dla kolonistów niemieckich w rozparcelowanym Padniewie.

Przełomowym dla Padniewka i okolicy był rok 1900. Jak grom z jasnego nieba spadła na mieszkańców wiadomość o sprzedaży przez Zygmunta Różańskiego liczącej ponad 3000 mórg majętności Padniewo. Cała poznańska prasa ubolewała nad tym czynem, gdyż ostatecznie ziemia ta dostała się Pruskiej Komisji Kolonizacyjnej, zaś ta rozparcelowała majętność i osadziła na niej kolonistów pruskich. Na wstępie artykułu, na pierwszej stronie „Wielkopolanina” odnotowano, iż: ...W ostatnich dniach prawdziwe nadchodziły wieści. Najwięcej zasmuciła i zarazem oburzyła sprzedaż Padniewa. Trzyszpaltowy artykuł nie zostawia suchej nitki na Zygmuncie Różańskim, synu Stanisława Różańskiego - posła i wielce zasłużonego dla Kościoła i sprawy narodowej Polaka. Sam Różański próbował tłumaczyć się, że on nie sprzedał majątku komisji lecz niejakiemu Kronheimowi, zaś ten komisji. Z innej gazety dowiadujemy się, że majątek kupił Żyd Levy i odsprzedał majątek Landbankowi. Jakkolwiek na różne sposoby próbowano ten „proceder” tłumaczyć, a ziemia i tak dostała się kolonistom.

Od tej pory obcy żywioł Niemiecki silnie wzmocnił wieś podmogileńską. Z późniejszych danych statystycznych pochodzących ze spisu z lat 20-tych XX w. dowiadujemy się, że jak w samym Padniewku przybyło żywiołu polskiego, tak w Padniewie w ogromnej przewadze mieszkali Niemcy.  Ogółem wieś zamieszkiwało 457 mieszkańców,  z tego aż 395 Niemców.

Ale i samo Padniewko nie było wolne od podkupywania ziemi przez Niemców. „Gazeta Grudziądzka” z 1907 r. donosiła, że Sylwester Jankowski z Mogilna kupił 12 morgowe gospodarstwo od Jana Olszaka z Padniewka. Sąsiad Niemiec dawał kilkaset marek panu Olszakowi więcej. Dzielny ten wiarus wolał jednak swojemu sprzedać taniej. Niestety, ów Jankowski, znany mogileński działacz gospodarski sprzedał owe gospodarstwo Niemcowi. Za ten czyn i jego prasa nie oszczędziła pisząc: Pan ten jest bardzo chciwy na pieniądze. W kościele siada przed wielkim ołtarzem, jest radnym miasta i członkiem zarządu tamtejszego banku ludowego. Sądzimy, że członkowie banku będą wiedzieli jak ze sprzedawczykiem postąpić.

Ale i były zachowania godne Polaka. Józef Stark właściciel mogileńskiej firmy kupna i sprzedaży „Hypotheken und Grundstücks-Verkeher w marcu 1900 r. sprzedał wcześniej nabyte przez siebie dwa gospodarstwa w Wiecanowie i Padniewku braciom Władysławowi i Stanisławowi Zarembskim.

Dwudziestolecie międzywojenne i okupacja

Po odzyskaniu niepodległości regulacji poddane zostało funkcjonowanie folwarku w Padniewku, który dotychczas znajdował się we władaniu Seydlitzów, a konkretnie Marii v. Seydlitz-Kurzbach. Dzierżawcą folwarku został Władysław Barczak, dotychczasowy dzierżawca majętności rządowej Krzyżanna pod Strzelcami. Z nim związane jest tragiczne wydarzenie, jakie rozegrało się na polach Padniewka w grudniu 1923 r.

Otóż, dzierżawca folwarku Padniewko Władysław Barczak na tydzień przed Wigilią Bożego Narodzenia, 17 grudnia 1923 r. zorganizował w swoim rewirze łowieckim obejmującym Padniewko polowanie na zające. W tym celu zaprosił okolicznych ziemian i znajomych. Między gośćmi był dzierżawca majątku Palędzie Kościelne Bolesław Maciejewski  i Domachowski z Gozdawy. Pan Bolesław był znaną postacią i ogólnie szanowanym obywatelem ziemi kujawskiej. Jego brat Zygmunt był dyrektorem młynów bydgoskich i znamienitą postacią w kręgach bydgoskich i ziemiańskich. Podczas pędzenia zajęcy przez nagankę, jednemu szarakowi udało się przedostać przez linię strzału. A że pędził on wprost na Maciejewskiego, stojący obok niego Domachowski wypalił do szaraka bez zachowania ostrożności tak nieszczęśliwie, że cały ładunek zamiast w zwierzęciu utkwił w brzuchu Maciejewskiego. Stał on o kilkanaście kroków od strzelca i natychmiast padł bez przytomności na ziemię.

Rannego natychmiast odwieziono do szpitala, a tam zapadły decyzje by przetransportować go najbliższym pociągiem do Poznania. Tam na miejscu chirurg lecznicy miejskiej dr Nowakowski usunął z brzucha ofiary 35 śrucin. Na nic zdała się dwukrotnie przeprowadzona operacja, Bolesław Maciejewski zmarł po tygodniu pobytu w szpitalu poznańskim. Tragedia była to wielka, gdyż zmarły pozostawił po sobie żonę wraz z siedmiorgiem dzieci, a był on w kwiecie wieku, gdyż liczył zaledwie 48 lat. Jak zapisano w słowie pożegnalnym: Pozostaje po nim szczery żal nie tylko rodziny, ale i wszystkich tych, którzy go znali, którzy z nim czy to w życiu zawodowym, czy też w społecznym się stykali, odznaczał się bowiem pracą niezmordowaną, uczynnością i wysokim poczuciem obowiązku obywatelskiego. Śp. Bolesław Maciejewski został pochowany 29 stycznia 1923 r. w grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Mogilnie. Nie był to pierwszy ani ostatni wypadek w międzywojennym Padniewku, który pociągnął za sobą ofiary śmiertelne. O pozostałych będzie niżej.   

Z danych poprzedzających rok 1927 możemy dowiedzieć się na 28 domów we wsi Padniewko (w tym1 bud szkolny) mieszkało 276 mieszkańców, z tego 127 mężczyzn i 149 kobiet. Było to 256 katolików i 20 ewangelików. Do narodowości polskiej przyznawały się 264 osoby, zaś do niemieckiej 12 osób. Folwark Padniewko w podziale administracyjnym był częścią wsi. Zlokalizowany był w tym samym miejscu, co przed laty, czyli przy skrzyżowaniu drogi do Padniewa z drogą na Wieniec-Niestronno, po stronie północno-zachodniej. Pozostałe wsie, które dziś składają się na sołectwo Padniewko w okresie międzywojennym nie zmieniły swych dotychczasowych funkcji. Jedynie Kopce nazwane przez Niemców Seeberg, przyjęły po 1919 r. nową nazwę Kopczyn. Wieś składała się z osady Kopce Komratowskie 11 domów i 96 mieszkańców oraz z Kopczyna wsi z 8 domami i 45 mieszkańcami. Z kolei Szerzawy składały się z folwarku Babki z 3 domami i 30 mieszkańcami oraz z wsi Szerzawy z 7 domami i 88 mieszkańców. Zaś Baba stanowiła dominium składające się z dzierżawionego folwarku proboszczowskiego z 5 domami i 91 mieszkańcami.

Po rozparcelowaniu Padniewa, które Niemcy nazwali Hartfeld i osiedleniu kolonistów powstał tutaj silny ośrodek germanizacyjny ze szkołą ewangelicką i stowarzyszeniami proniemieckimi. Ludność tutejsza posiadała swój cmentarz, który zlokalizowany był za wsią przy drodze do osady Leśnik. Po 1919 r. niemalże wszyscy koloniści pozostali we wsi. Jednakże silnie optowali oni za niemieckimi korzeniami, pomimo, że przyjęli obywatelstwo polskie, by móc na tych ziemiach pozostać. Przed 1927 r. w Padniewie było 61 domów mieszkalnych i 5 innych budynków. We wsi mieszkało 457 ludzi, z tego mężczyzn było 228 i 229 kobiet. Spośród tej ludności pochodzeniem i korzeniami polskimi legitymowało się tylko 60 osób, zaś Polakami optującymi za korzeniami niemieckimi było aż 395 mieszkańców. Z ogólnej liczby mieszkańców wyznawcami wiary katolickiej było 51 osób, a protestanckiej 402 mieszkańców, zaś 4 innych było chrześcijanami innego wyznania.

Światli mieszkańcy Padniewka czynnie angażowali się na niwie społecznej. Wielu było członkami Kółka Rolniczego w Mogilnie, Banku Ludowego oraz Spółki Zaopatrzenia i Zbytu „Rolnik” w Mogilnie. Wspólnie z sąsiadami zorganizowano Ochotniczą Straż Pożarną z siedzibą w Padniewie. W jej szeregach obok mieszkańców obu wsi byli również Niemcy z Padniewa. W 1937 r. Zarząd OSP w Padniewie tworzyli: Ignacy Graczyk - prezes, Szczepan Graczyk – wiceprezes i naczelnik, Alfons Bembenek – skarbnik, Andrzej Mielcarek – gospodarz. Co ciekawe, wybrani podczas zebrania OSP i zgłoszeni do zatwierdzenia Niemcy: Fryc Koenig i Leopold Matuh zostali wówczas przez zarząd powiatowy OSP odrzuceni, a ich miejsca zajęli Polacy.

Okres dwudziestolecia międzywojennego obfitował w wiele zdarzeń, które związane były z codziennym bytowaniem mieszkańców wsi. Miejscem skupiającym życie kulturalne była szkoła. Organizowane przez nauczycieli imprezy cieszyły się popularnością również wśród mieszkańców Mogilna. Jedną z takich zabaw urządzili nauczyciele dla dziatwy szkolnej 29 czerwca 1928 r. w lesie proboszczowskim na Babie (tzw. Lesie Babskim). Jak donosiła ówczesna prasa, impreza cieszyła się dużym powodzeniem, gdyż ściągnęła również wielu mieszkańców miasta. Ta forma rekreacji była bardzo popularna wśród ówczesnych mieszkańców wsi.

Ale jak każde środowiska, tak i mieszkańców wsi nawiedzały tajemnicze zdarzenia i zjawiska katastroficzne. Wiele z nich znalazło się na łamach prasy regionalnej i informacje o nich obiegły prasę wielkopolską. Jak donosił 29 listopada 1934 r. Kurier Bydgoski  we wsi Padniewko miał miejsce „Tajemniczy skon wieśniaka”. Z treści dowiadujemy się, że onegdaj zmarł robotnik Bronisław Kaczmarek. Po tym wydarzeniu poczęły po wsi krążyć uporczywe pogłoski, że zginął on nienaturalną śmiercią. Głosiły one, iż Kaczmarek usiłował dokonać kradzieży kapusty w polu jednego gospodarza. Został jednak schwytany na gorącym uczynku przez poszkodowanego, któryznęcał się nad nim w bestialski sposób. Kaczmarek miał doznać zgniecenia klatki piersiowej i ciężkich obrażeń cielesnych, co spowodowało jego zgon. Dotarły te plotki do władz sądowych, które zarządziły ekshumację i sekcję zwłok celem wyjaśnienia przyczyn zgonu.       

W dwa lata później 26 stycznia 1936 r. "Pałuczanin, Ilustrowany Kurier" donosił w tytule: „Morderstwo popełnione przed 11 laty – wyśledzone. Tajemnicze zaginięcia parobka wyjaśnione”. To kolejne sensacyjne doniesienie, które rozegrało się w Padniewku. Z treści artykułu dowiadujemy się, że 21 stycznia przed 11 laty (czyli w 1925 r.) parobek zatrudniony u rolnika Kaszuby w Padniewku znikł pewnego dnia bez śladu. Wszelkie poszukiwania okazały się daremne. Uznano go za zaginionego. Przypadek sprawił, że komisja, która przybyła do gospodarza celem przeprowadzenia pomiarów na ubezpieczenia, podczas swych czynności trafiła na zwłoki. Skojarzono, że mogą to być doczesne szczątki zaginionego przed laty parobka. Zwłoki były owinięte w słomę i przysypane ziemią. Na miejsce przybyła policja i komisja sądowo-lekarska. Pod zarzutem dokonania ohydnej zbrodni aresztowano Kaszubę, syna właściciela gospodarstwa i osadzono w więzieniu karno-śledczym w Mogilnie. Jak donosiła gazeta: Śledztwo idzie w ostrym stępie i ujawni na pewno wkrótce sprawcę i przyczyny morderstwa.

Zapewne sprawa znalazła swój finał w umorzeniu śledztwa, gdyż więcej o niej nie wspomniano na łamach prasy. Co ciekawe, cztery miesiące wcześniej w obejściach gospodarskich zginął sam właściciel gospodarstwa, który mógł mieć jakiś związek z tą zbrodnią. O okolicznościach tej śmierci dowiadujemy się z kolejnej informacji prasowej. Otóż, w dniu 8 września 1935 r. przez Padniewka przeszła straszna wichura z trąbą powietrzną. Huragan spowodował ogromne zniszczenia, których pastwą pało kilkanaście budynków. Z dachów w całej wsi nie pozostało prawie śladów. U gospodarza Stanisława Kaszuby zerwał huragan dach ze stodoły oraz z innych budynków. Znajdujący się na podwórku gospodarz został przez odłamki dachów tak silnie uderzony w głowę, że nastąpiło pęknięcie czaszki. Śmierć nastąpiła na miejscu. Żona gospodarza oraz córka zdołały się przed strasznym huraganem uchronić. Pogrzeb Kaszuby, który był powszechnie nieuważany za dobrego obywatela odbył się we wtorek.

Z innych zachowanych informacji prasowych możemy dowiedzieć się, że w 1938 r. mieszkaniec Padniewka Józef Dubacz dopuścił się czynu zabronionego polegającego na sfałszowaniu książeczki tożsamości konia. Otóż przebiegły gospodarz „odmłodził” o kilka lat szkapinę, by zapewne ją sprzedać. Sprawa trafiła na wokandę sądową i w wyniku rozprawy rolnik został skazany na pół roku więzienia z zawieszeniem kary.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej, 20 sierpnia 1939 r. przez Padniewko i Mogilno przeszła nawałnica – burza z piorunami, deszcz z gradem, która trwała 1,5 godz. W Padniewka piorun uderzył w stodołę rolnika Kazimierza Siadaka powodując pożar. Stodoła ze zbiorami spłonęła, czyniąc znaczne szkody na rzecz gospodarza.

Postscriptum
Uzupełnieniem całości materiału prezentowanego w opowieści o Padniewku będzie artykuł poświęcony dorobkowi kulturowemu wsi i okolicy. Ów artykuł zawiera się na siedmiu stronach i niebawem znajdzie się na portalu mogilno.in stanowiąc odrębną część opowieści o Padniewku i okolicy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodaj nowy komentarz

E-mail nie będzie udostępniany publicznie.
Komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów. Dodanie komentarza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu.