Józefowo – cz. 3

Jest to trzecia i ostatnia część opowieści o dziejach uroczej z nazwy i położenia oraz okrzepłej w kontynuowaniu tradycji kulturowych miejscowości położonej w zachodniej części gminy Mogilno.

Ta tradycja kulturowa eksplodowała podczas tegorocznych dożynek, podczas których mogliśmy podziwiać to wszystko co cechuje Józefowo oraz wsie gminy, która jest miejscem wzajemnego przenikania się kultur: wielkopolskiej, kujawskiej i pałuckiej. W tej części przybliżę życie codzienne wsi na przełomie minionych stuleci.

Życie codzienne
Kto by przypuszczał, że prasa regionalna przełomu XIX i XX wieku obfituje w przeróżne informacje o mieszkańcach Józefowa. Były to w części sensacyjne doniesienia, w części reklamy, a także ogłoszenia i doniesienia. Z wielu można by dzisiaj się uśmiać, ale w czasach kiedy one się ukazywały były bardzo poważnie traktowane. Obfitość i różnorodność tych ogłoszeń to niewątpliwie zasługa tamtejszego urzędu pocztowego, którego zadaniem było również kolportowanie prasy. Jak pisało się o Józefowie i z Józefowa to i więcej egzemplarzy prasy lokalnej rozchodziło się po terenie.

Statystyki z 1882 roku podają, że Józefowo to wieś leżąca w powiecie mogileńskim, z 29 domami i 296 mieszkańcami, z których 242 to Katolicy, 48 jest wyznania ewangelickiego oraz, że mieszka tutaj 6 żydów. Prawdopodobnie była to jedna rodzina. Blisko 1/3 mieszkańców była analfabetami – śmiem twierdzić, ze większość to dzieci nie objęte obowiązkiem szkolnym. Życie we wsi i regionie toczyło się podobnie, jak w innych miejscowościach Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Patriotyzmu i wsparcie walki o język polski i tutaj miało swoich bohaterów.

Jedna z gazet z 1901 roku w korespondencji z Józefowa w powiecie mogilnickim donosiła, iż 26 listopada u jednego z gospodarzy w Mielenku odbyło się wesele. Kilku z zaproszonych gości wygłosiło piękne i pełne uniesienia mowy skierowane pod adresem młodej pary. Wśród oratorów znaleźli się panowie: Czechowski z Palędzia, Wieczorek gospodarz z Parlina i Graczyk, dzierżawca probostwa w Niestronnie. Panowie ci w złotych słowach trafili każdemu z gości do głębi serca, nie zapominając przybliżyć los naszego biedactwa wrzesińskiego. Oczywiście mowa była o strajkujących dzieciach w obronie języka polskiego. Wystąpienia te zaowocowały hojnymi datkami żeby ci malcy męczennicy nie cierpieli głodu. Owa informacja skreślona  przez jednego z gości weselnych kończy się takimi oto słowami: Daj Boże, żeby na każdym polskim weselu nie zabrakło takich mężów, oby umieli zawsze zachęcić do niesienia pomocy tym małym męczennikom wrzesińskim. Na weselu tym było wielu mieszkańców Józefowa, którzy hojnymi datkami dali świadectwo swego patriotyzmu.

W 1902 roku „Gazeta Toruńska” informując, że Mogilno ma dostać załogę wojskową podała również, że firma obracająca nieruchomościami, a będąca własnością Józefa Starka w Mogilnie nabył gospodarstwa, które dzięki temu nie dostały się w ręce niemieckie. Pośród nimi były dwie nieruchomości w Józefowie oznaczone numerami 13 i 46, które natychmiast odsprzedała Polakowi Andrzejowi Kubasikowi, dając jednocześnie tzw. przewłaszczenie, czyli umowne zabezpieczenie kredytu udzielonego na zakup nieruchomości.

Podobnie, jak Mogilno, również Józefowo w wyniku działań powstania wielkopolskiego 1 stycznia 1919 roku zostało wyzwolone z niewoli pruskiej. Rozpoczęły się rządy polskie, a pierwszymi decyzjami nowej władzy było połączenie niektórych szkół wyznaniowych. 1 marca 1919 roku do szkoły protestanckiej w Józefowie przyłączono dzieci protestanckie uczęszczające dotychczas do szkoły katolickiej w Przyjmie. W tym czasie, według danych z 1921 roku wieś zabudowana była 39 domami mieszkalnymi, które zamieszkiwało 312 osób, z tego 130 mężczyzn i 182 kobiety. Z tej liczby 288 osób to Katolicy, 21 ewangelików i 3 Żydów. Przypomnę, że miejscowy zbór ewangelicki nadal był czynny i skupiał wiernych z obszaru kilkunastu okolicznych miejscowości.

Józefowo w okresie międzywojennym było swoistą ostoją ludowców spod znaku „Piasta”. W 1922 roku próbowano bezskutecznie założyć koło konkurencyjnego „Wyzwolenia”. Jednakże partie te nie odegrały znaczącej roli na ziemi mogileńskiej w dwudziestoleciu międzywojennym.

Kilka informacji prasowych z tego okresu rzuca światło na ówczesne życie codzienne Józefowa i okolicy.  Jedna z nich ze wszech stron matrymonialna głosiła, że młynarz Noske z Józefowa poszukiwał w 1924 roku kandydata na męża dla swojej przyjaciółki, panny lat 25, przystojnej, ciemnej blondynki, a do tego córki ziemianina, wykształconej, która w posagu miała objąć gospodarstwo. Pan młynarz ofertę matrymonialną tłumaczył brakiem znajomości przystojnej blondynki z ewentualnymi kawalerami. Warunkiem złożenia propozycji przez kawalerów był ich wygląd. Mieli to być bruneci lub ciemni szatyni w średnim wieku i dobrego charakteru. Wygląd mieli udokumentować załączonymi do korespondencji fotografiami.

Młode mieszkanki Józefowa poszukiwały również pracy, dając bardziej przyziemne ogłoszenia z odrobiną nutki matrymonialnej. Pewna inteligentna panienka poszukiwała w 1934 roku jakiejkolwiek bądź posady. Jak oświadczyła w ogłoszeniu, zna się wszechstronnie na gospodarstwie domowym i najchętniej zatrudniłaby się u samotnej pani lub pana i to zaraz lub w późniejszym terminie. Podała, by ewentualne oferty kierować pod adres J. Nowakówna Józefowo powiat mogileński.

W okresie międzywojennym często zdarzały się działania  o podłożu charytatywnym w odniesieniu do ludzi najuboższych. Takie działania podejmowali szczególnie okoliczni ziemianie, do których zwracali się sołtysi. Jedna z takich akcji miała miejsce w 1936 roku. Otóż, szlachetny ziemianin, właściciel Wieńca pod Mogilnem na prośbę sołtysa gminy Józefowo pana Jankowskiego przeznaczył dla bezrobotnych tej gminy pnie po skarczowanym lesie, który zajmował dwie wielkie góry [wzniesienia]. Obdarowani mogli na własną rękę wykarczować pnie i krzewy różnych gatunków drzewa oraz skorzystać z nieodpłatnego dworskiego transportu oraz koni do wyrwania pni z ziemi.

Podobnie jak współcześnie, tak i przed laty wieś kultywowała stare zwyczaje wieczornych spotkań i wspólnych zabaw. Takie zabawy odbywały się cyklicznie i to z okazji różnych świąt oraz gminnych uroczystości. W październiku 1931 roku  jedną z takich zabaw zorganizowano w Józefowie. Odbyła się ona 25 tegoż miesiąca w Sali Lubońskiego i była skierowana dla ściśle określonego koła. Jak głosił anons miłą zabawę gwarantowała doborowa orkiestra.

Ksiądz Jan Mańkowski
W dziejach Józefowa znajdujemy również postaci godne przywołania, a pośród nimi osobę ks. Jana Mańkowskiego. Zarówno on, jak i jego rodzina wywodzili się z Józefowa. Z zebranych przez mnie informacji dowiadujemy się, że Jan Mańkowski urodził się w 1908 roku. Ukończył Seminarium Duchowne w Gnieźnie i 10 czerwca 1933 roku przyjął święcenia kapłańskie. O prymicji dowiadujemy się z miejscowej prasy, z „Pałuczanina”, który donosił, iż w poniedziałek 12 czerwca w kościele parafialnym w Palędziu Kościelnym odprawił mszę prymicyjną ks. Jan Mańkowski. Podczas mszy asystowali młodemu kapłanowi: proboszcz miejscowy ks. Kubicki, ks. Obarski z Mogilna, ks. Nowicki z Gniezna, zaś Słowo Boże wygłosiła proboszcz z Ludziska ks. Adamski, który w słowach wypowiedzianych z doskonałą swadą oratorską podkreślił podniosłość uroczystości. W uroczystościach udział brała rodzina prymicjanta zamieszkała w Józefowie, krewni i znajomi.

Wkrótce znajdujemy go jako wikariusza w parafii św. Trójcy w Bydgoszczy, zaś od 15 lipca 1935 r. wikariuszem w Dźwiersznie Wielkim. W trzy lata od prymicji otrzymał w zarząd parafię w Fabianowie. Stosowny dekret nosił datę 1 lipca 1936 r. Parafia św. Józefa w Fanianowie dekanat Łobżenica w archidiecezji gnieźnieńskiej (obecnie diecezja bydgoska) powstała tuż przed przyjściem ks. Mańkowskiego 1 kwietnia 1936 roku. To on został jej pierwszym proboszczem, a zarazem budowniczym oddanym idei budowy kościoła. W myśl dekretu erekcyjnego kościół parafialny i plebania miały być pobudowane na ziemi należącej do gromady Fanianowo. To się jednak nie udało. Mimo trudności udało się parafii kupić 12 hektarowe gospodarstwo wraz z zabudowaniami. Transakcja ta wywołała konflikt z tutejszymi Niemcami, którzy nie zapomnieli proboszczowi wykiwania ich z licytacyjnego zakupu gospodarstwa.

W trzy lata później, w październiku 1939 roku ks. Jan Mańkowski został aresztowany przez okupanta a gospodarstwo parafialne przejął miejscowy Niemiec. Niemcy skonfiskowali również pieniądze zgromadzone na lokatach bankowych oraz zakupione przed wojną materiały budowlane przeznaczone na budowę kościoła.

W pierwszych dniach listopada 1939 roku aresztowano prawie wszystkich księży z dekanatów łobżenickiego i nakielskiego, w tym ks. Mańkowskiego, zatrzymując ich najpierw w Łobżenicy, a następnie w Górce Klasztornej. Dnia 9 listopada internowani księża usłyszeli wyrok, że są skazani na dalsze więzienie w klasztorze. Internowani do Górki Klasztornej księża dekanalni wraz z ks. Janem Mańkowskim zostali rozstrzelani w Paterku z 11 na 12 listopada 1939 roku.

Pitawal Józefowski
Obok tego spokojnego sielskiego żywota, w Józefowie i okolicy miały miejsce wydarzenia, których finał znajdował również rozstrzygnięcia sądowe. W 1933 roku zawzięci na siebie dwaj szwagrowie, niejaki chałupnik Stanisław Lewandowski i Welter dokonali wzajemnych rozrachunków w miejscu publicznym, na szosie mogileńskiej. Ostro przebiegł ów rozrachunek, gdyż Lewandowski, który był stroną atakującą, ledwo pozbierał się z ziemi, powalony przez Weltera. I tak oto, zamiast przy stole i w gronie rodzinnym, sprawa krewkich szwagrów znalazła swój epilog w sądzie.

Wydarzenie z roku 1934 mogłoby stać się kanwą niejednej sensacyjnej opowieści. Jak odnotowano w „Słowie Pomorskim”, w artykule Zuchwały napad 7-miu bandytów, spokojna wieś Józefowo została wstrząśnięta napadem rabunkowym na właścicieli sklepu rzeźnickiego, Najemskich. Otóż, do sklepu rzeźnickiego Michała Najemskiego, w którym obsługiwała żona właściciela, wszedł podejrzanie wyglądający potencjalny nabywca. W chwilę później wbiegło za nim 6 opryszków, z których 3 było zamaskowanych. Jeden z bandytów zarzucił na Najemską worek. Nim ofiara napadu zorientowała się o co chodzi, leżała skrępowana powrozami na podłodze. Znajdujący się w sąsiednim pokoju Najemski, usłyszawszy podejrzane szmery, wbiegł do sklepu, lecz został przez dwóch zamaskowanych bandytów uzbrojonych w rewolwery sterroryzowany. Zażądali oni od niego wydania pieniędzy, grożąc w razie nieposłuszeństwa zabójstwem. Bandyci zrabowali 2 550 złotych oraz rewolwer, związali napadniętych i zamknęli ich w piwnicy. Niepostrzeżenie umknęli z miejsca przestępstwa, zaś uwolniwszy się z więzów, Najemska zaalarmowała policję.

Policja po pewnym czasie zjawiła się na miejscu przestępstwa i wszczęła pościg za bandytami. Czy ich pochwycono? Niestety nie udało się tego ustalić.

W 1936 roku „Ilustrowany Kurier Pałucki donosił, że rozbestwiony rolnik, wraz ze swoją rodziną napadł na pielęgniarkę. Oto pełna relacja prasowa wydarzeń, jakie miały miejsce w Józefowie: Wymiernica Noske Pelagia w Józefowie na skutek swego sędziwego wieku ma przy sobie pielęgniarkę. Właściciel gospodarstwa niejaki G. Wincenty czyha tylko na śmierć wymiernicy. I aby skrócić jej życie pastwi się nad nią przez bicie. Nieludzkim rolnikiem zajął się prokurator, owocem czego było skazanie G., jak i żony i córki przez sąd okręgowy w Gnieźnie po 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Rozbestwiona rodzina G. rzuciła się również na wymiernicy pielęgniarkę, bijąc ją tak, że bez lekarza nie obyło się. Ta sama trójka znowu stanęła przed Sądem Grodzkim w Mogilnie, zostając skazana: G. na 60 zł grzywny, jego żona na 20 zł i córka na 10 zł oraz na koszty postępowania. Odwieszono również pierwszy wyrok, siedmiomiesięczną odsiadkę.

Zakończenie
Jeszcze w latach trzydziestych XX wieku Józefowo było dość dużą wsią. W 1930 roku było tutaj 312 mieszkańców i we wsi znajdował się zbór ewangelicki dla miejscowych i okolicznych Niemców. Był tutaj: warsztat garncarski – J. Budzińskiego, kołodziejski – W. Chojnackiego, kowalski – L. Dobrzyński, murarski – J. Regenta, rzeźnicki – J. Bradtke'go oraz Sz. Nowaka, stolarski – W. Chojnackiego, Szewski – Procha. Nadto był tutaj młyn – J. Noska,  wiatraki – S. Gocheńskiego, K Jodrzymskiego, L. Kokotowskiego oraz sklepy spożywcze – F. Budzińskiego, M. Folarona i wyszynk trunków w karczmach u G. Schilinga i K. Wańdziocha.

II wojna światowa pozostawiła i w tutejszym regionie swoje krwawe ofiary. Miejscowych, polskich rolników wysiedlono, a ich gospodarstwa zajęli Niemcy sprowadzeni tu z Łotwy i znad Morza Czarnego, tzw. Schwartz-mery. W styczniu 1945 r. wszyscy Niemcy opuścili wieś i okolice, uciekając przed zbliżającą się linią frontu. Wielu z nich nie dotarło za Odrę. Wyłapani przez Rosjan zostali osadzeni w obozach w Łagiewnikach pod Kruszwicą, a następnie w Potulicach.

Po 1945 roku wieś wchodziła w granice gminy zbiorowej Mogilno-Zachód. W 1954 roku powołano w Józefowie Gromadzką Radę Narodową, która funkcjonowała do 1972 roku. W tym czasie we wsi funkcjonowała szkoła podstawowa, biblioteka gromadzka oraz „Klub Rolnika” - placówka kulturalno-oświatowa oraz Kółko Rolnicze. W 1967 roku wieś została zwodociągowana. W międzyczasie otrzymała bite połączenia drogowe z okolicznymi wsiami. Do 1989 roku działały tutaj podstawowe komórki partii politycznych oraz organizacji młodzieżowych. Wieś posiada świetlicę, przy której skupia się życie kulturalno-społeczne miejscowości. Znajdował się tutaj również ośrodek zdrowia, który w najnowszych czasach został zlikwidowany.

Przemiany ustrojowe po 1989 roku oraz wejście do Unii Europejskiej przyczyniły się do wielu zmian w postrzeganiu gospodarki rolnej i funkcjonowaniu poszczególnych gospodarstw rolnych. Wieś zmieniła się pod wieloma względami, a pomimo to nie zapomniano tutaj o starych tradycjach i dorobku kulturowym. Obecnie wieś zamieszkuje 136 mieszkańców.

Koniec części III – ostatniej

Komentarze

Dodaj komentarz
2 kwiecień 2017 - 10:45

Witam. Też przypadek sprawił, że natknąłem się na artykuły o Józefowie .Historia wsi Józefowo to cząstka historii mojej rodziny. Z tej miejscowości wywodzi się mój dziadek Bolesław ,a obok z wsi Palendzie moja babka Zofia K. Dziadek urodzony w roku 1873, z początkiem lat 1900 wyemigrował do Poznania .W roku 1918 był jednym z delegatów na polski sejm dzielnicowy. W latach 1818/1919 czynnie uczestniczył w Powstaniu Wielkopolskim.Odznaczony krzyżem.
Serdeczne podziękowanie panu" Słowianin" za obszerne artykuły i wielką prace jaka włożył w wyciągnięcie na światło dzienne historii tego regionu. Pozdrawiam

6 marzec 2015 - 00:59

Dzień dobry. Przypadek sprawił, że natknąłem sie na cykl tych artykułow o Józefowie.Świetna sprawa. Nigdy bym sie nie spodziewał, że "kozie miasto", bo tak sie o nim mówilo w 60-tych i 70-tych doczeka się takiej biografii. Wielka to zasługa Pana "Słowianina". Jako urodzonemu i wychowującemu się w Józefowie do roku 1965 utkwiło mi w pamięci szereg zdarzeń np. Kosciół Ewngelicki z charakterystyczną gotycką wieżą, na której był zegar widziany i słyszany z okolicznych pól. Był nieoceniony w szczególnie w żniwa i wykopki. Jestem osobistym Swiadkiem, jako kilkuletni chłopiec jak wieża tego Kościoła była przygotowywana do rozbiórki. Widziałem jak przedtem podcięta, została przy pomocy lin ściągnięta z hukiem na ziemię. Mimo wieku ja i jeszcze paru młokosów czuliśmy, że nie jest to w porządku.
Zanim kościół zburzono, mieszkały w nim po wojnie dwie siostry o nazwisku Konieczka. Mieszkały w zakrystii kościoła i w miare swych możliwości opiekowały się nim oraz przyległym cmentarzem. Chodziły codziennie na wieżę i nakręcały zegar. Mile wspominam ten okres. Pozdrawiam mieszkańców Józefowa oraz autora cyklu. Genszel

31 styczeń 2014 - 15:05

Piękna historia miejscowości i ludzi tam zamieszkujących. Liczyłam na kilka opowieści o dzisiejszych czasach. Może kilka zdjęć? Malownicza miejscowość- pachnące poziomki i żródełko ( jeśli jeszcze nie wyschło). Zapacy pamiętam z dzieciństwa a było to w okolicach końca lat siedemdziesiątych. Pozdraiam i zachęcam do pisania nowej hisorii.

31 styczeń 2014 - 14:57

Piękna historia miejscowości i ludzi tam zamieszkujących. Liczyłam na kilka opowieści o nowych czasach, może zdjęć? Które rodziny zamieszkują tam z dziada pradziada? Nikomu się nieudało przetrwać?Może także trochę historii szkoły.Ale i tak SUPER! Malownicza miejscowość, pachnące poziomki i źródełko - jeśli jescze nie wyschło. No i oczywiście piękne jezioro w ok. Mielenka. Zapachy pamiętam z dzieciństwa. Pozdrawiam

Dodaj nowy komentarz

E-mail nie będzie udostępniany publicznie.
Komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów. Dodanie komentarza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu.